
Moje ulubione miejsce relaksu w Peru. Na środku jeziorko. Koło niego hotelik z basenem i hamakami pod gołym niebem. A wszystko to otoczone niesamowitymi wydmami, po których można poszaleć specjalnym łazikiem. Zjeżdża się w dół z naprawdę obłędną prękością. A w ustach czuć tylko piach.
Można też spróbować swoich sił w zjeżdżaniu na desce (sandboard) lub - tak jak ja - na brzuchu :-)
A nocą nie ma nic piękniejszego, niż wdrapać się na szczyt wydmy, położyć na piasku i obserwować nad sobą usiane milionami gwiazd niebo.
Choć doniesiono mi też, że idac jeszcze dalej, a dokładnie za siedmioma wydmami jest jeszcze jedna oaza, w tej oazie szpital polowy, a w tym szpitalu przepiękna pielęgniarka. Ale czy można wierzyć facetom? :-)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz